Wydrukuj tę stronę
wtorek, 23 czerwca 2020 10:19

Nieobecni w sprawie byłych policjantów i śmierci Piotra M.

 

Kolejna odsłona procesu w sprawie zmarłego mężczyzny, który wcześniej został wywieziony do lasu przez policjantów, toczyła sie w miniony poniedziałek przed gnieźnieńskim sądem.

Po kilku tygodniach przerwy od ostatniego postępowania, które miało miejsce w marcu, przed Sądem Rejonowym w Gnieźnie toczyła się kolejna część procesu przeciwko Karolinie F. i Filipowi S. Oskarżeni, jako policjanci Komisariatu Policji w Pobiedziskach w maju 2018 roku, zostali wezwani do mężczyzny leżącego na chodniku. Po dotarciu we wskazane miejsce, pijanego - jak się wówczas okazało - Piotra M. wywieźli do lasu tuż pod Pobiedziskami i tam pozostawili. Dzień później znaleziono go w tym samym miejscu, ale już nieżyjącego.

Proces przeciwko byłym funkcjonariuszom rozpoczął się we wrześniu ub. roku. Jego ostatnia odsłona miała miejsce w marcu, a kolejne posiedzenie było wyznaczone na kwiecień. Ze znanych powodów musiała zostać ona odwołana i przeniesiono ją na 22 czerwca. Tego dnia do gnieźnieńskiego sądu wezwano czterech świadków, spośród których stawiła się tylko jedna osoba. Jej słowa jednak nie wniosły niczego istotnego do samej sprawy.

Prowadzący postępowanie sędzia Paweł Longier odczytał następnie zeznania innych osób, które w tej sprawie złożyły już swoje oświadczenia podczas początkowych przesłuchań. Wśród nich były m.in. słowa mężczyzny, który feralnego dnia widział pojazd policyjny jadący w kierunku lasu: - Był to radiowóz oznakowany, nie widziałem osób, które siedziały w środku, ile ich było. Radiowóz jechał w stronę lasu. Po powrocie do swojego samochodu pojechałem w inną stronę. Nie wiem, co tam robili policjanci, nie wiem skąd wracali, ja do tego lasu nie jechałem. Odczytane zeznania innych osób były jedynie dopełnieniem obrazu sytuacji, która wydarzyła się w tym czasie na ulicy, z której zabrano Piotra M.

Mimo iż od śmierci mieszkańca Pobiedzisk mijają już dwa lata, sprawa wciąż nie znalazła swojego wyjaśnienia. Oskarżeni w sprawie okoliczności zdarzenia składali sprzeczne zeznania, m.in. w trakcie pierwszej odsłony postępowania Karolina F. twierdziła iż jej kolega z patrolu miał uderzyć Piotra M. po wywiezieniu go do lasu. Filip S. zaprzeczał, by coś takiego zrobił. Temu, że Piotra M., będącego pod wpływem alkoholu wywieźli do lasu, nie zaprzeczyli.

Kolejna odsłona postępowania zaplanowana została na jesień br. W tej sprawie mają jeszcze zeznawać inne osoby.


Zobacz także:

Ruszył proces byłych policjantów. „My te sprawy załatwiamy inaczej”

Dlaczego ona też nie została aresztowana?

Galeria

1 komentarz